 |

QFANT: "Przykuwa uwagę, intryguje, pobudza wyobraźnię, delikatnie naprowadza czytelnika na trop, którym będzie podążać fabuła. Wyczuwając w powietrzu smakowity kawał tajemnicy do rozstrzygnięcia, zacieramy ręce i zabieramy się do lektury.". Katarzyna Tatomir
Dziennik Literacki: "Horyzont zdarzeń to w teorii względności sfera otaczająca czarną dziurę lub tunel czasoprzestrzenny, oddzielająca obserwatora zdarzenia od zdarzeń, o których nie może on nigdy otrzymać żadnych informacji. W debiutanckiej powieści Jacka Brzozowskiego ta granica poznania także istnieje. Jednak jego bohaterowie, niezmordowani, trwają w pogoni za tajemnicami wszechświata. Ta drobna objętościowo książka, właściwie broszurka, to doskonała wprawka debiutującego pisarza. Niech Was nie zwiedzie ani jej gramatura, ani szpetna obwoluta. Bo ten niepozorny tomik kryje opowieść, która naprawdę, ale to naprawdę wciąga. Rzecz jest bowiem o tajemnicach, które po dziś dzień nie doczekały się żadnych wyjaśnień. Dla miłośników zagadek, lektura obowiązkowa.". Anna Kutrzba
Apeiron Magazine: "Horyzont zdarzeń jest na pewno świeżym pomysłem. Jest takim promyczkiem w polskiej literaturze sensacyjnej, próbą wkroczenia na nieznane - a ciekawe - literackie tereny". Rafał Natzke-Kruszyński
PATRONAT MEDIALNY

Z POCZĄTKIEM 2012 roku Jacek Brzozowski, autor "HORYZONTU ZDARZEŃ" , przyłączył się do akcji „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”.
To ogólnopolska kampania społeczna Grupy Twórczej Qlub Xsiążkowy, która w niestandardowy sposób ma zachęcać do czytania.
Tworzą ją ludzie, którzy po prostu lubią czytać. "Sprawmy, by czytanie stało się modne i fajne!" - głoszą. Dotąd przyłączyli się tacy twórcy jak Gabriel Fleszar, Kazimiera Szczuka, Sylwia Chutnik, Anna Laszuk, Marcin Szczygielski, Katarzyna Szustow, Iza Meldo, Nasta Niakrasava, Kapela ze Wsi Warszawa czy Paweł Althamer.
Więcej na stronie internetowej akcji w zakładce "CZYTELNICY W ŁÓŻKU".
Według zpowiedzi Wydawnictwa Walkowska, w tym roku należy spodziewać się wersji e-bookowej "HZ", a także jej drugiego, zmodyfikowanego edytorsko wydania.
MEDIA O KSIĄŻCE
Lipiec 2011r.: ukazał się miesięcznik "Czwarty Wymiar".
Pismo zawiera wywiad z autorem "HZ". Rozmowę przeprowadził Marcin Mizera (Projekt NPN). Wywiad przeczytać można także tutaj: http://www.npn.org.pl/?p=3587

Klub Kontaktów Kosmicznych im. Lucjana Znicza: http://klubkkk.wordpress.com/2010/12/07/horyzont-zdarzen/
Dziennik "Głos Koszaliński" z 25 stycznia 2011r. - informacja na temat „Horyzontu Zdarzeń”
Dziennik „Kurier Szczeciński” z 23 marca 2011r. – informacja na temat „HZ”
FRAGMENTY:
(...) Nowicki kontynuował, zupełnie jakby nic nie zauważył:
- Równo, co do dnia, dokładnie dziewięć lat przed kręgiem wylatowskim, na polach w pobliżu Grasdorfu w Niemczech pojawił się ogromny, stumetrowy znak w zbożu. Wzór składał się z szeregu kręgów, pomiędzy którymi figurował także symbol celtyckiego krzyża. Podobnie, jak to ma miejsce w Wylatowie, czy niektórych innych rejonach.
- To częsty motyw. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
- Zgadza się. Lecz w tamtym okresie było – wytknął mu uprzejmym tonem dżentelmen. - Piktogram przyciągnął, rzecz jasna, prawdziwe tłumy ludzi. Tak się złożyło, że jeden z nich posiadał wykrywacz metalu. Przechadzał się z nim kilka godzin, nie szukając niczego konkretnego. A jednak – mówiącemu spoważniał głos - urządzenie zasygnalizowało na głębokości pół metra coś, co po wydobyciu na powierzchnię zdało się być ściśle związane z agroglifem.
Na tym przerwał, oczekując na reakcję. Zoll milczał przez chwilę, po czym wbił w niego niecierpliwy wzrok:
- A więc? Co to było?
Na ustach prominenta zarysował się cień uśmiechu:
- Były to trzy, okrągłe, pięciokilogramowe płyty: jedna wykonana z brązu, druga ze srebra, a kolejna - ze szczerego złota. Co ciekawe, znajdował się na nich pewien rysunek. Czy pan wie, co przedstawiał?
***
(…) - Jest.
Aleks poczuł, jak serce zabiło mu mocniej, gdy składał litery wstępu: "Wylatowo: Japończycy badają ślady UFO. Ufolodzy w całym kraju głowią się, kto "wyrysował" tajemnicze piktogramy w podmogileńskim Wylatowie. Pola, na których odciśnięto zagadkowe znaki, są teraz atrakcją turystyczną dla setek odwiedzających je osób. Kilka dni temu...".
- Mój Boże.
Wyobraźnia niemal natychmiast przywołała inteligentną twarz staroświeckiego człowieka, rzekomego bankiera i antykwariusza, który w ubiegłym tygodniu otworzył przed nim skarbiec z komplementami i osobliwymi historiami:
- Zupełnie niedaleko stąd, w pobliżu Gniezna - Ksawery Nowicki snuł opowieść, która trwała niespełna dziesięć minut, a która miała zmienić wszystko - znajduje się niewielka wieś. Dziś rano, na tamtejszych polach okoliczna ludność odkryła duże połacie zboża wygniecione w regularne kręgi i inne kształty o wielkiej precyzji. Odkrycie poprzedziły zakłócenia w odbiorze telewizji, niepokój wśród zwierząt i nietypowe efekty świetlne na niebie. Od razu przypomniały mi się pańskie publikacje.
- Proszę mówić dalej.
Nowicki kładł słowa uważnie, z ostrożnością kroków stawianych na świeżo zamarzniętym lodzie.
- Podobnie jak pana, choć może z innych pobudek, interesuje mnie zagadnienie piktogramów. Dlatego dość szybko w moje ręce trafiły zdjęcia tych formacji - odchylił klapę marynarki i wyciągnął kilka, wykonanych z dużej wysokości, fotografii. Naukowiec wyciągnął szyję z ciekawością, lecz nie wziął ich do ręki. - Wyglądają a tyle wiarygodnie - ciągnął, prezentując je przy tym - iż uznałem, że należałoby pochylić się nad tym przypadkiem. Bardzo przypominają analogiczne obiekty angielskie - dodał.
NAKŁAD:
Szczecin, grudzień 2010r.
Nie czytaj tej książki.
Pewne rzeczy muszą pozostać tajemnicą.
 |
|  |
|